11.05.2017

Rozdział VI

Caroline obawiała się wrócić do domu, po tym co poprzedniego dnia zrobiła swojej matce. Nigdy jeszcze nie wstydziła się tak, jak po tym czynie, którego dokonała poprzedniego dnia. Jednak, czy to co zrobiła było takie okropne? Zważywszy na to, co Elizabeth robiła Mattowi, nie. Jak ona w ogóle miała czelność choćby tknąć jej uroczego brata, który nie zasługiwał na takie życie. Od zawsze tak bardzo się starała, aby jej kochany braciszek nigdy nie poczuł smaku upokarzających ciosów. To ona zawsze brała na siebie gniew ojca, który uwielbiał wyładowywać agresję, na żonie i dzieciach. Wciąż pamiętała jak to jest, gdy czuje się promieniujący ból po uderzeniu i ten wstyd. Teraz wiedziała, że musi uchronić Matta od takiego losu. Wiedziała, że koniecznie musi znaleźć rozwiązanie, aby uwolnić ich od rodzicielki, dla której nie ma już ratunku. Nie wiedziała jeszcze co to będzie, ale czuła, że los w końcu się odmieni i da jej podpowiedź, co ma zrobić.
- Caroline wszystko w porządku? - zapytał cicho Matt, gdy wchodzili na klatkę schodową prowadzącą do ich mieszkania.
- Tak, w jak najlepszym. Nie musisz się o mnie martwić Matty - odpowiedziała nie patrząc w oczy blondynowi, jednak na potwierdzenie swoich słów wymusiła na twarzy niezgrabny uśmiech.
- Ja wiem Caroline, nie musisz przede mną udawać. Gryzie Cię to, co wczoraj zrobiłaś, ale nie zadręczaj się tym. Matka też nie przejmuje się swoimi czynami, a ma ich na sumieniu o wiele więcej niż ty - zatrzymał siostrę, spojrzał na jej twarz i wytłumaczył spokojnie. Matt jak na swój wiek, był o wiele dojrzalszy od swoich rówieśników. W niczym nie przypominał swoich kolegów, rozwydrzonych nastolatków, którzy oprócz swojej roszczeniowej postawy, nie przejmowali się niczym, ani nikim.
- Matt, ja nie jestem taka jak ona. Nie powinnam zniżać się do takiego poziomu, jaki ona
reprezentuje. Ale nie mogłam wytrzymać, po tym, czego się dowiedziałam. Nigdy więcej nie chce słyszeć, że ona Cię uderzyła, rozumiesz? Myślę, że teraz już nie odważy się Cię tknąć, ale następnym razem, do którego mam nadzieję, że dojdzie, mam wiedzieć o wszystkim pierwsza. Rozumiesz?
Między nami nie może być tajemnic - blondynka odparła, że łzami w oczach, starając się zachować kontrolę.
- Tak Care, teraz będę Ci mówił o wszystkim - odpowiedział młodzieniec, łapiąc siostrę za rękę. - Nie przejmuj się tak tym, to wcale nie bolało - dodał cicho.
- Obiecuję Ci, że wyrwę nas z tego koszmaru. Jeszcze nie wiem jak, ale to zrobię! - obiecała młoda kobieta, chodź wiedziała, że tej obietnicy ciężki będzie jej dotrzymać, ale zrobi wszystko, aby w końcu poprawić ich byt. - Przepraszam Cię, że do tej pory byłam tak słaba, że nie byłam w stanie się jej przeciwstawić, ale teraz już nie będę taka pobłażliwa - zapewniała cicho, starając się pohamować gotujące się w niej emocje.
- Hej, nie musisz mnie przepraszać. I tak jesteś najlepsza - odparł niezgrabnie blondyn. Młodym chłopakom w tym wieku, na pewno było wstyd wyrażać emocje, ale Care zawsze się cieszyła, gdy słyszała takie słowa z ust swojego brata. Mimo tego wszystkiego co działo się u nich w domu, Matt był dobrze wychowany i nie było z nim większych problemów.
- Do tego mi jeszcze daleko, ale cieszę się, że tak myślisz - powiedziała cicho, a po jej policzku popłynęła pojedyncza łza.

Następnego dnia blondynka, niepewnie weszła do budynku firmy Mikaelsonów. Wczorajszy wieczór upłynął jej i Mattowi w spokoju, a matka nawet nie wychyliła nosa, ze swojego pokoju. Jednak dzisiejszy dzień, już nie będzie taki spokojny jak ten poprzedni. Wczorajsza rozmowa dużo zmieniła między nią, a panem Niklausem. Nigdy nie spodziewałaby się, że taki człowiek jak on, mógłby zainteresować się jej problemami. W momencie, gdy zaczął ją dopytywać, nie powinna zareagować tak gwałtownie i powiedzieć mu wszystkich tych słów, które przyszły jej do głowy. To było niestosowne, a on na pewno wyciągnie konsekwencje z jej nieetycznego zachowania. Czy dzisiaj ją zwolni? Tak, to było pewne. Ten człowiek nie toleruje takich chamskich odzywek i braku poszanowania dla jego osoby. Caroline głośno westchnęła. Czy gdyby powiedziała mu wszystko co ją trapi i nie opuściła tak gwałtownie jego gabinetu, mężczyzna starłby się jej pomóc? Znalazłaby magiczne rozwiązanie, używając swoich rozmaitych kontaktów? Nie, potrząsnęła głową starając się odgonić głupie myśli. On pytał tylko, ponieważ tak wypadało, a tak naprawdę nie zaszczyciły ją, ani  jedną swoją myślą, na jej temat. Jej rozmyślania przerwały szybkie kroki i Caroline wyprostowała się siadając pewnie przy biurku. Przez te głupie myśli, nawet nie zdążyła wypić kawy, a teraz nie zrobi tego do pory obiadowej. Spojrzała w kierunku drzwi, wyczekując formularzu wypowiedzenia w dłoni  Mikaelsona, gdy z korytarza do biura, wpadła rozemocjonowana Elena. Szeroki uśmiech, który gościł na jej twarzy wskazywał iż dziewczyna spędziła kolejną gorącą noc z Damonem.
- Caroline nie uwierzysz co się stało! - krzyknęła podekscytowana brunetka, siadając na skraju biurka blondynki.
- Elena ciszej, jesteśmy w pracy! Co by było, gdyby usłyszał nas pan Mikaelson? -  powiedziała ostrzegawczo, jednak po chwili uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Nie panikuj! Przecież jeszcze go nie ma i w sumie, to nie wiadomo kiedy przyjdzie. Podobno ma się spóźnić, słyszałam takie plotki jak tutaj szłam. Ale już dosyć o tym pięknym draniu, nie uwierzysz jaką mam dla Ciebie informacje! - Gilbert cały czas mówiła pełna emocji i Caroline podejrzewała, że jeśli dziewczyna nie przekaże komuś tej swojej wielkiej informacji, pęknie.
- To pewne? Przynajmniej zdarzyłaby jeszcze wyskoczyć po kawę - Forbes rozejrzała się po korytarzu, starając się sprawiać wrażenie nieporuszonej tym co za chwile ma jej przekazać brunetka, jednak po chwili uśmiechnęła się do niej gorąco, widząc jej srogie spojrzenie. - No opowiadaj, co się stało? Czyżby Damon poprosił Cię o rękę - odparła wesoło, a Elena chyba tylko czekała na to zainteresowanie, bowiem klasnęła w dłonie i spojrzała na nią rozpromieniona.
- Lepiej Caroline, dużo lepiej! - odparła tajemniczo, wciąż czekając na pełne entuzjazmu pytania Caroline. 
- Nie trzymaj mnie w niepewności, tylko powiedź szybko o co chodzi! - rozkazała zaintrygowana blondynka, znacząco spoglądając na brzuch koleżanki i poruszyła brwiami w jej kierunki - No, ale wiesz, chyba nie jesteś w ciąży? - zapytała cicho. 
- No co Ty, mamusiu! - zaśmiała się Elena, kręcąc głową z niedowierzaniem - Ja i Damon, wiemy co to antykoncepcja, kochana - brunetka dalej nie mogła powstrzymać śmiechu i spojrzała na Caroline z niedowierzaniem - Nie wiem jak mogłaś o tym pomyśleć, ale schodzimy z tematu! To jest coś wielkiego! Nie spodziewałam się, że Damon się na to odważy, a jednak! 
- Elena, dość tych podchodów! Mów mi natychmiast, o ci chodzi, bo już nie mogę się doczekać! - rozkazała blondynka.
- Dobrze, dobrze. A więc... - Elena zaczęła i spojrzała wymowie w kierunki koleżanki i zaczęła nucić podniosła melodię, gdy Forbes posłała jej zniecierpliwione spojrzenie, wreszcie wypowiedziała swoją nowinę - Damon zaprosił mnie na ślub Kola! Rozumiesz! To nie jest zwykle zaproszenie na ślub, tylko wtedy oficjalnie po raz pierwszy pokażemy się razem. Niklaus i wszyscy dowiedzą się, że jesteśmy razem i w końcu nie będziemy musieli się ukrywać! - dokończyła podekscytowana.
- WOW, to naprawdę coś wielkiego - wystękała zaskoczona dziewczyna - Nie spodziewałam się, że odważy się pokazać się z Tobą na takiej uroczystości. Ale to oznacza, że chyba naprawdę jesteś dla niego bardzo ważna - dodała Care, spoglądając na brunetkę uśmiechnięta. Jednak gdzieś w głębi, musiała to przyznać, była zazdrosna o szczęście Eleny. Przez całą tą historię z matką, nigdy nie miała okazji zaznać takiego uczucia jak miłość. Oczywiście, że żałowała, że musi otaczać opieką ukochanego brata, jednak pragnęła kiedyś stać się dla kogoś najważniejsza na świcie. Pragnęła tego co miała Elena z Damonem, ale wiedziała, że to nie będzie szybko możliwe. 
- Ja też się tego nie spodziewałam. Ale mój kochany w końcu przyznał, że jego też męczy, to okłamywanie przyjaciela, ale jest pełen nadziei, na to, że Klaus zrozumie nasze uczucie. Może nawet nikt z nas nie będzie musiał opuszczać pracy? - gdybała Gilbert, nie zauważając, że przyjaciółka odpłynęła we własnych myślach - Ale Caroline, czujesz to? Będę na jednym z najbardziej wystawnych i najdroższych ślubów w moim całym życiu! Już nie mogę się doczekać! Ale taka uroczystość wymaga odpowiedniego stroju, więc całą swoją pensję zamierzam przeznaczyć na wystrzałową kieckę od projektanta i Ty oraz Bonnie idziecie ze mną ja wybrać! - zarządziła twardo i pomachała dłonią przez oczami Caroline, która słuchała przyjaciółki jednym uchem.
- Tak, pewnie, że z Tobą pójdziemy. Tylko koniecznie musisz powiedzieć mi kiedy, żebym to sobie zapisała - dodała rozkojarzona blondynka, ocknąwszy się. 
- Chyba naprawdę brakuje Ci tej kawy. No nic póki, nie ma Mikaelsona możemy sobie skoczyć na espresso. Idziesz? Opowiem Ci dokładnie jaka ma być moja sukienka na ślub! - zapytała Elena i ruszyła w kierunku pomieszczenia socjalnego. 
- Jasne, już idę, wprost nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak będziesz wyglądać - Caroline uśmiechnęła się delikatnie i podążyła za koleżanką.

Nad ranem Klaus obudził się w pokoju hotelowym Genevieve, gdzie poprzedniego dnia oboje spotkali się na kolacji. Mężczyzna przyszedł na spotkanie z niewielkimi oczekiwaniami, ale jego niepewność została rozwiana, w momencie gdy wieczór rozwinął się po jego myśli. Po złości kobiety, nie było już ani śladu, a sama Genevieve wydawała się być zachwycona jego obecnością. Mężczyzna miał nadzieję, porozmawiać z aktorką i przedstawić jej swoje plany, ale w momencie, gdy kobieta otwarła mu drzwi w prześwitującej koszulce, nie mając nic pod spodem, całkowicie przestał myśleć. Seks jak zawsze był satysfakcjonujący, jednak teraz Nikaus żałował swojego postępowania. Jeżeli miałby poprosić rudowłosą o to, aby została jego żoną, oboje nie powinni się do siebie przywiązywać. To miałyby prosty układ, który niósł by za sobą korzyści dla nich obojga, jednak teraz widział, że aktorka wyraźnie liczyła na romantyczny związek z nim. A do tego nie mógł dopuścić. Kobiety od zawsze dostarczały mu chwilowej przyjemności i odchodziły, gdy się nimi znudził. Spojrzał na kochankę, która teraz gładziła go po torsie domagając się dalszej uwagi.
- Klaus, nie mów, że już się zmęczyłeś? :Po Tobie spodziewałam się kolejnej rundy - odparła uwodzicielsko, nachylając się, aby pocałować mężczyznę, jednak ten szybko się podniósł do pozycji półsiedzącej odpychając rudowłosą.
- Gen, muszę już iść - odparł krótko i powoli zaczął zbierać z podłogi kolejne części swojej garderoby i następnie szybko je ubierał.
- Ale jak to już iść? Myślałam, że zjemy razem kolację i zostaniesz na noc? - westchnęła zwiedzona aktorka stając się przybrać neutralny wyraz twarzy.
-   Kiedyś już Ci mówiłem żebyś nie wyobrażała sobie zbyt wiele. Łączy nas tylko dobry seks i nic więcej Gen, myślałem, że już sobie to wyjaśniliśmy - Klaus starł się przemówić spokojnie, jednak w jego tonie można było wyczuć irytację i wyraźną niechęć.
- Ale przecież mówiłeś, że chcesz porozmawiać ze mną o czymś ważnym? O co Ci chodziło? - zapytała jeszcze nie tracąc nadziei, że mężczyzna jednak zostanie dłużej i uda jej się przekonać go do zmiany zdania.
- To już jest nieaktualne - Niklaus odparł wyraźnie i skierował się w kierunku drzwi, nie oglądając się za siebie, jednak słyszał kroki idącej za nim Genevieve, która szybko pociągnęła go za ramię i zmusiła do odwrócenia się,
- Co Ty sobie wyobrażasz?! Że jestem pierwszą lepszą, z którą możesz się zabawić, gdy tylko masz ochotę, a następnie wymknąć się bez słowa? Myślisz, że to mnie satysfakcjonuje? - wysyczała mu prosto w twarz, wyrażnie rozdrażniona.
- Przestań! Umawialiśmy się na coś, a Ty teraz zaczynasz snuć marzenia o jakimś szczęśliwym zakończeniu. Przykro mi skarbie, ale to nie jest moja bajka! Jeżeli chcesz wspólnych kolacyjek i rodzonego ciepełka, to znajdź sobie jakiegoś fana, który zachwyca się Tobą na ekranie, a jak będziesz chciała się jeszcze ze mną przespać bez żadnych zobowiązań, to wiesz, gdzie mnie szukać... - zakończył dobitnie i wywinął się z uścisku kobiety, po czym nie żegnając się szybko wyszedł z pokoju hotelowego.

Nie wiem co mnie natchnęło, po tylu miesiącach, ale mam nadzieję, że aż tak bardzo nie wyszłam z wprawy. Jeżeli jeszcze ktoś tu zagląda, dajcie znać czy moje wypociny jeszcze da się czytać. Do kolejnego napisania!

2 komentarze:

  1. Już dawno straciłam nadzieję, że jeszcze piszesz. Ciesze się, bo twoje opowiadania to miła odskocznia. Pozdrawiam i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!! Właśnie przeglądałam wszystkie blogi, które swojego czasu śledziłam i nie wyobrażasz sobie jak się ucieszyłam, że chociaż na jednym jest nowy wpis. Mam nadzieję, że na kolejny nie będę tak długo czekała ;) Wpis świetny, nie mogę się doczekać kolejnych z Klausem i Caroline w roli głównej :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Layout by Yassmine